Na pytanie czy długości tego, czy owego ma znaczenie jeden rabin powie tak drugi rabin powie nie. My jednak jesteśmy przekonani, ze niezależnie od tego, co na ten temat mówi Ci Twoja dziewczyna DŁUGOŚĆ MA ZNACZENIE. Booom! Zatrzęśliśmy Twoim światem? O to nam chodziło! A teraz chodź, porozmawiajmy o inwentaryzacji we wnętrzach!
Pi razy drzwi, czyli dlaczego szafka mi się nie otwiera?!
Być może spotkałaś / eś się z tym, że w niektórych mieszkaniach występują problemy z całkowitym otwarciem szafek lub co gorsza (o zgrozo architektów :O ) między zabudową meblową, a ścianą pozostają… dum dum dum dum… nieestetyczne szpary. Gwarantujemy Ci, że nie jednemu projektantowi wnętrz właśnie włos się na rękach zjeżył. Chociaż podejrzewamy, że takie “niedociągnięcia” to istny dramat dla wszystkich estetów i estetek.
Czułaś / eś kiedyś, że swędzi Cię niewidzialny sweter kiedy widzisz tak odpykaną manianę? Hi5! My czujemy się jak Leonard ↓
No dobra, ale zastanówmy się przez chwilę – skąd biorą się takie kwiatki? Mamy na to kilka teorii. Kolejność przypadkowa.
#1 Na dwoje babka mierzyła
Częstym powodem błędów wykonawczych w postaci nieestetycznych szpar lub nie całkiem otwierających się szafek jest ludzki błąd pomiaru. Jesteśmy w grupie osób, które uważają, że każdy wykonawca (stolarz, glazurnik, etc.) powinien wykonać swoje pomiary osobiście i na odpowiednim etapie budowy, niezależnie od inwentaryzacji, którą przeprowadzimy my jako projektanci.
Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że wykonawca powinien dokonać pomiarów swoim prywatnym, skalibrowanym pod swoją produkcję sprzętem, a po drugie dlatego, że ostatecznie to on odpowiada za jakość wykonania swojej pracy – a my nie pozwalamy na umywanie rąk od odpowiedzialności próbując zrzucić ją na inną osobę z zespołu wykonawczego. Dlatego tak ważne jest dla nas, aby dopilnować każdego z podwykonawców do pobrania wymiarów z natury na odpowiednim etapie realizacji.
Co to znaczy odpowiedni etap realizacji – zapytasz.
Każdy remont, budowa, czy wykończenie wnętrza ma swój harmonogram. Są prace które powinny zostać wykonane przed innymi – np. malujemy ściany i kładziemy podłogi przed postawieniem mebli. Ale, podłogi, czy okładziny ścian mają swoją grubość. Odpowiednie podkłady i kleje także dokładają kolejnych centymetrów. I pomimo, iż jako projektanci wnętrz zawsze przygotowujemy rysunki wykonawcze uwzględniając wszystkie dodatkowe grubości jakie powstaną przy okładzinach, to często zdarza się, że podczas budowy osobom wykonującym nasz projekt, w naturze wyjdzie inna grubość (np. położona zostanie nieco cieńsza warstwa kleju) co może nieszczęśliwie skutkować tym, że Twoja piękna, zaprojektowana na wymiar kuchnia będzie miała szczeliny między szafkami a ścianą 🙁
My, jako architekci wnętrz, właśnie takie rzeczy korygujemy w projekcie na bieżąco, podczas realizacji oraz nadzoru wykonawczego. Dlatego też ważne jest dla nas, żeby dopilnować, by każdy wykonawca wymierzył “swoją działkę” samodzielnie i na odpowiednim etapie realizacji (tu, serio, rozchodzi się czasem o milimetry!).
#2 Mietek płakał jak montował
(zbieżność imion przypadkowa)
Teoria numero due mówi o tym, że Jak ciało A chce usilnie ograniczyć budżet na ciało B, to ciało B wykonuje swoją pracę na pół gwizdka.
Spójrz na to ze swojej perspektywy. Niezależnie od tego, w jakiej branży pracujesz, to na pewno są na rynku pewne widełki dla ceny, jaką ktoś musiałby zapłacić za Twoją usługę lub zatrudniając Cię na konkretnym stanowisku. Pytanie pierwsze brzmi: Jeśli masz do wyboru tylko te dwie opcje, to wolisz pracować w zakresie cen rynkowych, czy poniżej ich? Oraz pytanie numer dwa: Czy w czasach ograniczonej ilości zleceń, podjąłbyś się / podjęłabyś się przyjęcia zlecenia znacznie poniżej swoich stawek? Oczywiście nie musisz odpowiadać na te pytania na głos, po prostu sobie to przemyśl.
My, ze swojego doświadczenia wiemy, że na rynku funkcjonuje wielu, bardzo dobrych wykonawców, którzy w czasach kryzysu zgadzają się NIEZNACZNIE obniżać swoje ceny, aby utrzymać ilość zleceń. Jednak dalej zarabiają tyle, aby bez uszczerbku na jakości wykonywanej pracy zapewniać godny poziom życia swój oraz swoich pracowników i pracownic. Stety lub nie, spotykamy się też z wykonawcami, którzy notorycznie pracują za kwoty znacznie poniżej średnich widełek, co często, choć nie zawsze, przekłada się na jakość pracy.
Porównajmy to do prostszego przykładu – jedzenia!
Lubisz dobrą szamkę, prawda? Jasne, że tak, bo kto by nie lubił! Dlatego właśnie ludzie wydają sporo pieniędzy na pójście do fajnej restauracji i zjedzenie soczystego, ogromnego burgera, po brzegi wypełnionego świeżymi dodatkami i otulonego pyszną, chrupiącą cieplutką brioszką. Mniam…, nam już poleciała ślinka na samą myśl o takiej wyżerce… ale, ale wracając do tematu…taki pyszny burger, którego ktoś z pasją i miłością przygotowywał dla Ciebie około 30 minut, kosztuje. I to niemało. W zależności od rejonu zapłacisz za niego od 30/40zł wzwyż. Zatem załóżmy, że taka burgerownia zarabia około 80zł/h – zapamiętaj proszę tę liczbę.
No dobra, to teraz cofnijmy się do 15 kwietnia 1955r. do Illinois, gdzie swoją oficjalną historię rozpoczyna pewna franczyza “Pod złotymi łukami”. Mają bardzo ograniczone menu. Zjemy tam tylko hamburgery (0,15$), cheeseburgery (0,19$) i frytki (0,10$), a ich serwisowi przyświeca hasło: szybciej, mocniej, dłużej! Dziś, ponad 60 lat później, to hasło jest wciąż aktualne i mimo inflacji, ceny nadal pozostają na względnie niskim poziomie – za klasycznego bigmaczka zapłacimy ok 15zł.
Okej, droga czytelniczko i drogi czytelniku, zestawmy teraz w tabeli dane które mamy powyżej.
Z naszej tabeli jasno wynika, że aby franczyza “Pod złotymi łukami” mogła osiągnąć taki sam poziom zarobków jak pierwsza burgerownia, to musi wyprodukować i sprzedać ponad 5 burgerów na godzinę – czyli ponad dwa razy tyle, co pierwsza restauracja!
Jak uważasz, czy jakość wykonania obu potraw będzie taka sama? #niesądzę
A jak ma się to do naszych wykonawców?
Zależność jest bardzo prosta. Wykonawca, który podejmuje się zleceń za dużo niższe stawki, musi ich zrobić w określonym czasie dużo więcej, niż wykonawca który pracuje w zakresie “standardowych” stawek. Dlatego też – dla niego naprawdę czas to pieniądz – musi pracować dużo szybciej, a więc mniej dokładnie!
#3 Nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi
Błędy różnej maści zdarzają się po prostu każdemu – nawet najbardziej wprawnemu specjaliście. W tym temacie także projektanci wnętrz nie pozostają bez winy. Nie będziemy udawać, ani wybielać naszego zawodu. Zdarza się, szczególnie robiąc projekt w pośpiechu, że to z winy projektanta powstają buble. Nie możemy oczywiście wypowiadać się za wszystkie nasze koleżanki i kolegów po fachu, ale przynajmniej my, jako pracownia PePe Project możemy Ci zapewnić, że staramy się minimalizować wszystkie mogące wystąpić błędy z naszej strony, a jeżeli nieszczęśliwie się one pojawią to jak najszybciej i na własny koszt je naprawić. Robimy to po to, by nasi klienci nie odpowiadali za nasze błędy. Chcemy też zaznaczyć, że jednym ze sposobów minimalizacji błędów projektowych jest przygotowywanie aranżacji w bardzo skrupulatny i dokładny sposób, który zwyczajnie wymaga więcej czasu. Dlatego też nie dostaniesz od nas projektu w ciągu dwóch dni, ale będziesz musiała / będziesz musiał poczekać na niego przynajmniej kilka tygodni. Brzmi fair?
#4 Masz jakieś inne przyczyny, z których mogą powstawać buble projektowe? Śmiało podziel się nimi w komentarzu – chętnie update’ujemy naszą listę!
Na co mi ten kaktus, tzn. jak poprawnie przeprowadzić inwentaryzację
Podstawą dobrej inwentaryzacji jest odpowiedni sprzęt. Sprzęt, który po pierwsze ułatwi pracę, a po drugie można na nim polegać. Zresztą jak w każdej innej robocie.
Architekci wnętrz najczęściej do inwentaryzacji wykorzystują laserowe dalmierze. Mają one bardzo dobrą dokładność pomiarów (niewielki błąd), umożliwiają wykonywanie pomiarów na dużych odległościach, są małe i poręczne, a co najważniejsze nie wymagają udziału drugiej osoby – jak to jest w przypadku wykorzystywania “metrówek”.
Okej, powiedzmy sobie teraz o kilku ważnych kwestiach, które trzeba wziąć pod uwagę podczas robienia inwentaryzacji. To jest wiedza, która przyda się każdemu!
#1 Narysuj sobie DOKŁADNIE pomieszczenie
Podpunkt być może trywialny, ale jak bardzo istotny. Pamiętaj, żeby przed przystąpieniem do inwentaryzacji bardzo dokładnie naszkicować sobie:
> rzut pomieszczenia
> widoki wszystkich ścian
> wystające elementy takie jak rury, parapety, kaloryfery itp.
> punkty elektryczne
Why so serious?
Takie dokładne rysunki sporządzone przed pomiarami sprawią, że nie zapomnisz o niczym. We wstępnej inwentaryzacji, jaką dostajemy od klientów często są pomijane pomiary związane z oknami, czy kaloryferami. Bardzo rzadko zdarza się też otrzymać na rysunkach punkty elektryczne (puszki, łączniki, gniazda,…). Dlaczego jest to takie istotne? Ponieważ dzięki takim informacjom możemy w prosty sposób rozeznać się na starcie, jak w nieruchomości rozłożona jest elektryka oraz jak przebiegają piony wodno-kanalizacyjne, co bardzo ułatwia nam na początku oszacowanie, czy da się wykonać pewne pomysły naszych klientów, a jeśli tak to ile dodatkowej pracy budowlanej będzie to wymagało.
#2 pamiętaj o grubościach ścian
Tytuł tego podpunktu to jednocześnie wstęp i zakończenie tematu. Po prostu pamiętaj o tym, że ściany też maja swoja grubość. Jeżeli inwentaryzujesz całe mieszkanie, które ma więcej niż jedno pomieszczenie, to grubości ścian grają po prostu bardzo istotna rolę. Te wymiary powiedzą Ci nie tylko ile cm wynosi szerokość ściany, ale także czy może być to ściana nośna, czy działowa oraz z dużym prawdopodobieństwem, w jakiej technice jest wykonana.
#3 korzystaj z odpowiednich narzędzi, bo sprzęt sprzętowi nie równy
Nie ma sensu kopać się z koniem. Jeśli musisz zmierzyć małe, trudno dostępne miejsce, to nie warto szarpać się z dalmierzem. Po prostu wykorzystaj do tego najprostszą miarkę.
Pamiętaj też, jeśli korzystasz z różnych typów miarek, żeby sprawdzić czy na wszystkich 1cm = 1cm. To zabawne, ale na prawdę sprzęt sprzętowi nie równy 😉
Każdy z nas jest czasem Zosią Samosią
Ufff, fajnie że tak daleko z nami dotarłaś / eś! Jeżeli przebiłaś / eś się przez cały powyższy tekst to wiesz już prawie wszystko na temat inwentaryzacji. Prawie, bo jak mawiał pewien starszy brodaty typek “wiem, że nic nie wiem” i my też wiemy, że nie posiedliśmy całej wiedzy wszechświata, dlatego to czym się z Tobą dzielimy w sekcji darmowa wiedza o projektowaniu wnętrz nie jest kompendium wszechwiedzy.
Ale, do rzeczy! Na bazie tego, czego się od nas dowiedziałaś / eś jesteśmy pewni, że możesz przeprowadzić z sukcesem inwentaryzację wnętrza! Zachęcamy Cię bardzo serdecznie do tego, żeby takie pomiary zrobić w swoim domu / mieszkaniu jeśli tylko jesteś zainteresowana / y remontem. Taki pierwszy szkic zawsze przyśpiesza początkowe prace i ułatwia zrobienie dokładnej wyceny, w której możesz wykorzystać dostępne dla Ciebie upusty.
Jeśli jednak wolisz powierzyć tę pracę specjalistom, to polecamy Ci naszą pracownię wnętrz PePe Project. Przygotujemy dla Ciebie inwentaryzację specjalnie pod projektowanie wnętrz! Swoją drogą projekt Twojej wymarzonej przestrzeni też chętnie przygotujemy i zrealizujemy. Ogarniemy to tak, żebyś o nic nie musiała / musiał się martwić!
Chcesz żebyśmy wykonali dla Ciebie projekt wnętrza?
Kliknij w przycisk poniżej i postaw pierwszy krok do swojej wymarzonej przestrzeni!